Podsumowanie 7. kolejki PLFA II

Autor: Biuro Prasowe PLFA Opublikowano dnia: 16 czerwca 2013 | Komentarze: 0

W najlepszym meczu kolejki Sabercats Sopot pokonali Cougars Szczecin zdobywając 20 punktów w ostatniej części spotkania. Królewscy i Lakers gładko pokonali rywali. BEagles 11 punktami zwyciężyli Crusaders.


Królewska defensywa

Królewscy Warszawa - Warsaw Werewolves 39:0

Trzecie w historii starcie Królewskich z Wilkołakami zaczęło się bardzo niedobrze dla nominalnych gości. W pierwszej akcji ofensywnej będący pod presją Osmana Hózmana-Mirzy-Sulkiewicza rozgrywający Werewolves Dawid Szurmiej wyrzucił piłkę na pierwszym jadzie przed własnym polem punktowym. Sędziowie uznali, że nie kierował jej do żadnego ze swoich kolegów i piłkę ustawili w miejscu przewinienia. W następnej akcji, po 12 sekundach gry, Królewscy prowadzili, gdy piłkę w polu punktowym przeciwników odzyskał Adam Rogowski.

W pierwszej kwarcie jeszcze dwa razy rozgrywający swój pierwszy mecze domowy w tym sezonie Królewscy wykonywali akcje punktowe w obronie. Przechwyty na touchdown zamienili Maks Bogumił i Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz. Dodatkowo zdobyli 6 punktów po długiej akcji podaniowej duetu Karol Żak - Mateusz Poneta. W drugiej kwarcie gospodarze tylko trochę spuścili z tonu. Przyłożenie Mogielnickiego i drugie tego dnia Ponety pozwoliły im prowadzić do przerwy aż 39:0.

Na drugą połowę Wikołaki wbiegły odmienione. Serie ofensywne zaczęły się układać po ich myśli. Dwie z nich pozwoliły gościom zbliżyć się gościom tuż pod pole punktowe rywali. Pierwsza z nich skończyła się przechwytem, druga zatrzymaniem na pierwszym jardzie przez endzone rywali w czwartej próbie. Mecz zakończył się przekonującym zwycięstwem Królewskich, którzy w dotychczasowych trzech meczach z Werewolves zdobyli łącznie 123 punkty, nie tracąc żadnego.

- Werewolves zaprezentowali się dzisiaj zdecydowanie gorzej niż w zeszłym roku. Już po pierwszej kwarcie było praktycznie przesądzone, że wygramy. W drugiej połowie trener postawił na rezerwowych, by sprawdzić gotowość przed meczem z Wilkami - skomentował Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz.

- Szkoda pierwszej kwarty. Popełnialiśmy mnóstwo błędów. W drugiej połowie pokazaliśmy, że jeśli gramy konsekwentnie to potrafimy rywalizować z najlepszymi drużynami w PLFA II. - powiedział Dawid Szurmiej, rozgrywający Warsaw Werewolves. - Bardzo żałujemy, że znowu budzimy się dopiero po przerwie. Musimy popracować nie tylko na boisku treningowym, ale też odrobić lekcję w głowach, by móc grać dobrze już od pierwszych minut - dodał Szurmiej.

Królewscy Warszawa - Warsaw Werewolves 39:0 (27:0, 12:0, 0:0, 0:0)

I kwarta
7:0 przyłożenie Adama Rogowskiego po odzyskaniu piłki w polu punktowym Werewolves (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mroczyński)
14:0 przyłożenie Mateusza Ponety po 55-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mroczyński)
21:0 przyłożenie Maksa Bogumiła po 10-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt Jakub Mroczyński)
27:0 przyłożenie Osmana Hózmana-Mirzy-Sulkiewicza po 45-jardowej akcji powrotnej po przechwycie

II kwarta
33:0 przyłożenie Piotra Mogielnickiego po 35-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka
39:0 przyłożenie Mateusza Ponety po 21-jardowej akcji po podaniu Karola Żaka

Mecz obejrzało 250 widzów.

MVP meczu: Mateusz Poneta (skrzydłowy Królewskich Warszawa)


Niesamowity finisz sopocian

Sabercats Sopot - Cougars Szczecin 46:28

Bardzo ciekawie zapowiadający się mecz nie zawiódł kibiców. Pierwsze minuty starcia Cougars i Sabercats należały do gospodarzy. Pierwsze ze swoich 4 podań na przyłożenie wykonał Kanadyjczyk Luke Zetazate. Piłkę po precyzyjnym rzucie złapał Marcel Greczkowski. Niedługo później bieg Pawła Kosińskiego pozwolił sopocianom prowadzić 12 punktami. Wtedy do pracy zabrała się formacja ataku gości. Najpierw Andrzej Łukasik ładnie podał do Emila Trochanowicza. Później Marcin Łodygowski krótkim biegiem ukoronował serię ofensywną swojej drużyny. Dzięki dwóm skutecznym podwyższeniom za jeden punkt w wykonaniu Adriana Rogaczewskiego goście prowadzili do przerwy 14:12.

Trzecią kwartę zaczęli bardzo dobrze szczecinianie. Długi rajd na touchdown zamienił Remigiusz Borejszo. Chwilę później w serca zgromadzonych widzów nadzieję tchnął Adrian Abraham, gdy po wykopie rywali wykonał aż 91-jardową akcję powrotną na przyłożenie. Ciosem na cios odpowiedział ponownie Borejszo. Dzięki jego przyłożeniu i skutecznemu podwyższeniu za dwa Cougars prowadzili 10 punktami. Różnicę też zniwelował Przemysław Portalski odbierając podanie Zetazate. Dzięki udanej akcji za dwa Romanowskiego przed ostatnią kwartą goście prowadzili tylko 28:26.

W decydującej części koncertowo zaprezentowała się formacja obrony sopocian. Po kolejnym przyłożeniu w ataku w wykonaniu Portalskiego świetnie zaprezentował się Dawid Bielicki, który odzyskał piłkę w polu punktowym szczecinian. To zagranie podłamało Cougars. Sabercats przestawili się na grę biegową, tak by zbić jak najwięcej sekund z zegara biegowej. Zadanie to zrealizowali, a dodatkowo jeszcze przed ostatnim gwizdkiem Romanowski zdobył przyłożenie po podaniu Zetazate. Sopocianie wygrali zasłużenie 46:28 i tym samym przybliżyli się do awansu do play-off.

- Bardzo dobrze wyszliśmy na tym, że pierwszy mecz w sezonie graliśmy z mocną drugą drużyną Seahawks Gdynia. Wtedy zabrakło nam czasu by odrobić straty. Dzisiaj zrobiliśmy to koncertowo wygrywając ostatnią kwartę 20:0 - powiedział Michał Radelicki, prezes. - Chcemy utrzymać drugie miejsce, bo pierwsze możemy zdobyć tylko przy bardzo szczęśliwym splocie wydarzeń. Dzisiaj zdjęliśmy mini-klątwę Szczecina, który w zeszłym sezonie odebrał nam w ostatnim meczu awans do play-off - dodał Radelicki.

- To był bardzo ciekawy mecz. Szkoda, że w czwartej kwarcie Sabercats zagrali tak dobrze. My trochę opadliśmy sił. Trzeba pamiętać, że oni dysponują dużo szerszym składem, ale to nie wymówka. Po prostu w ostatnie części gry nie ustrzegliśmy się kardynalnych błędów w ataku i obronie, a oni to skrzętnie wykorzystali - powiedział Tomasz Leszczyński, menadżer Cougars Szczecin

Sabercats Sopot - Cougars Szczecin 46:28 (12:7, 0:7, 14:14, 20:0)

I kwarta
6:0 przyłożenie Marcela Greczkowskiego po 22-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate
12:0 przyłożenie Pawła Kosińskiego po 5-jardowej akcji biegowej
12:7 przyłożenie Emila Trochanowicza po 40-jardowej akcji po podaniu Andrzeja Łukasika (podwyższenie za jeden punkt Adrian Rogaczewski)

II kwarta
12:14 przyłożenie Marcina Łodygowskiego po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adrian Rogaczewski)

III kwarta
12:20 przyłożenie Remigiusza Borejszo po 21-jardowej akcji biegowej
18:20 przyłożenie Adriana Abrahama po 91-jardowej akcji powrotnej po wykopie
18:28 przyłożenie Remigiusza Borejszo po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Remigiusz Borejszo)
26:28 przyłożenie Przemysława Portalskiego po 25-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate (podwyższenie za dwa punkty Bartosz Romanowski po podaniu Luke’a Zetazate)

IV kwarta
32:28 przyłożenie Przemysława Portalskiego po 18-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate
40:28 przyłożenie Dawida Bielickiego po odzyskaniu piłki w polu punktowym Cougars
46:28 przyłożenie Bartosza Romanowskiego po 12-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate

MVP meczu Luke Zetazate (rozgrywający Sabercats Sopot)

Mecz obejrzało 400 widzów.


Krzyżowcy coraz bliżej

Crusaders Warszawa - Warsaw BEagles 14:25

Po wyraźnych porażkach w swoich dwóch pierwszych meczach w PLFA (0:49 z Królewskimi Warszawa i 6:58 z Olsztyn Lakers) Crusaders rozegrali najlepsze spotkanie w tym sezonie.

Mimo BEagles pierwsi zdobyli punkty Krzyżowcy nie poddali się. W drugiej kwarcie wyszli nawet na prowadzenie po tym jak Bartosz Bujak zakończył serię ofensywną 2-jardową akcją biegową. Po skutecznym podwyższeniu za dwa punkty, w którym Piotr Matyjasek precyzyjnym podaniem obsłużył Mateusza Wójcika, gospodarze nawet prowadzili. Ich szczęście nie trwało jedna długo, bo niebawem swoje drugie przyłożenie w tym meczu zdobył świetnie dysponowany skrzydłowy drugiej drużyny Eagles Piotr Pamulak.

Po przerwie inicjatywa należała do nominalnych gości, którzy zdobyli kolejne dwa przyłożenia. Przy stanie 8:25 drugi touchdown dla gospodarzy uzyskał Marcin Kot, ale były to ostatnie punkty w meczu i BEagles wygrali zasłużenie, choć nie bez problemów.

- Przed meczem zapowiadałem, że to może nie być łatwe spotkanie. Nie myliłem się. W pierwszej połowie mieliśmy sporo kłopotów z czytaniem ich zagrywek. Co ciekawe Crusaders nadspodziewanie mało rzucali, a dużo biegali. Ich długie serii nie dawały nam wielu szans w pierwszych dwóch kwartach na pojawianie się na boisku naszego ataku - skomentował Phillip Dillon, trener Warsaw Eagles. - Naszym celem jest grać i triumfować w kolejnych meczach. Nabierane doświadczenia mogą być dla moich graczy bezcenne - dodał Dillon.

- Rozwijamy z meczu na mecz, ale czegoś jeszcze nam brakuje by wygrywać. Myślę, że w spotkaniu ze Spartans zaskoczymy pozytywnie. Chciałbym podziękować BEagles za bardzo czysty mecz, który na pewno podobał się widzom - powiedział Piotr Matyjasek, rozgrywający Crusaders Warszawa. - Niestety w przygotowaniach przedmeczowych kilku z naszych podstawowych zawodników dopadły kontuzje. To na pewno też wpłynęło na naszą dzisiejszą dyspozycję - dodał Matyjasek.

Crusaders Warszawa - Warsaw BEagles 14:25 (0:7, 8:6, 0:6, 6:6)

I kwarta
0:7 przyłożenie Piotra Pamulaka po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Piotr Pamulak)

II kwarta
8:7 przyłożenie Bartosza Bujaka po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Mateusz Wójcik po podaniu Piotra Matyjaska)
8:13 przyłożenie Piotra Pamulaka po 10-jardowej akcji biegowej

III kwarta
8:19 przyłożenie Rafała Zawady po 20-jardowej akcji po podaniu Artura Górskiego

IV kwarta
8:25 przyłożenie Jakuba Chrzanowskiego po 10-jardowej akcji biegowej
14:25 przyłożenie Marcina Kota po 2-jardowej akcji biegowej

MVP meczu: Jakub Chrzanowski (running back Warsaw BEagles)

Mecz obejrzało 350 widzów

Jeziorowcy rosną w siłę
Olsztyn Lakers - Warsaw Spartans B 24:0

Po dwóch porażkach na początku sezonu dwa tygodnie temu Jeziorowcy odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo w PLFA pokonują Crusaders 58:6. Będący w uderzeniu olsztynianie w niedzielę mierzyli się z drugą drużyną topligowych Spartans, która w swoim pierwszym meczu tego sezonu pokonała Werewolves 18:0.

W pierwszej kwarcie żadnej z drużyn nie udało się wypracować dobrej pozycji do zdobycia punktów. Na początku drugiej zaczął dawać o sobie znać atak biegowych Lakers, który oparty jest na silnych i często bardzo masywnych zawodnikach. Touchdowny w tej części gry zdobyli Piotr Zawadzki oraz ważący 140 kilogramów Przemysław Bekier.

Po przerwie inicjatywa pozostawała w rękach i nogach gospodarzy, którzy tradycyjnie grali wąskim składem. Nie przeszkodziło im to kontrolować przebieg wydarzeń do końca spotkania. Po dwóch przyłożeniach ofensywnych w pierwszej połowie, druga należała do obrony. W trzeciej kwarcie dwa punkty swojej drużynie zapewnił Damian Sołtysiuk, który powalił running backa gości z piłką w jego polu punktowym.

Ozdobą meczu i zarazem ostatnią akcją punktową był aż 99-jardowy rajd powrotny wszechstronnego Pawła Banaszyńskiego po przechwyceniu podania rozgrywającego Spartans B. Jeziorowcy wygrali pewnie 24:0, nie tracąc punktów po raz pierwszy w swoich dotychczasowych meczach w PLFA.

- Bardzo dobrze zagrała dzisiaj obrona. Niestety popełniliśmy dużo przewinień. To trzeba poprawić w następnych meczach. Czeka nas też dużo pracy z linią ofensywną - powiedział Bartosz Bania, prezes Olsztyn Lakers. - Po pierwszym zwycięstwie sprzed dwóch tygodni i dzisiejszej wygranej zaczynamy myśleć o play-off. Przed sezonem zakładaliśmy minimum dwa triumfy, ale w miarę zwycięstw apetyt na kolejne rośnie - dodał Bania.

Olsztyn Lakers - Warsaw Spartans B 24:0 (0:0, 14:0, 2:0, 8:0)

II kwarta
6:0 przyłożenie Piotra Zawadzkiego po 15-jardowej akcji biegowej
14:0 przyłożenie Przemysława Bekiera po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Kamil Polski)

III kwarta
16:0 dwa punkty dla obrony za powalenie przez Damiana Sołtysiuka running backa Spartans B w jego polu punktowym

IV kwarta
24:0 przyłożenie Pawła Banaszyńskiego po 99-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za dwa punkty Kamil Polski)

MVP meczu: Paweł Banaszyński (safety Olsztyn Lakers)

Mecz obejrzało 350 widzów


Biuro Prasowe PLFA
biuroprasowe@plfa.pl

Sonda

Komu będziesz kibicował w rozgrywkach PLFA J-8?