Zapowiedź sezonu 2018: Hammers Łaziska Górne

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 3 kwietnia 2018 | Komentarze: 0

Hammers Łaziska Górne, czyli popularne Młoty z Górnego Śląska, to klub z najkrótszą historią swojej organizacji w tegorocznym składzie Topligi. Mimo to, ogromne wsparcie ze strony miasta, bezcenne zaplecze sportowe, które pozwala na prężny rozwój z roku na rok, robi wrażenie i rodzi nadzieje na duże sukcesy.

Na futbolowej mapie Polski pojawili się w 2015 roku, a inicjatorami byli Sebastian Botor (były zawodnik Silesii Rebels i Rybnik Thunders) oraz Mateusz Turalski (były zawodnik Rybnik Thunders, Gliwice Lions, ale też reprezentant Polski i gracz Tychy Falcons). W Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego swoich sił spróbowali rok później na poziomie PLFA II i to z zadowalającym skutkiem. Udało im się wywalczyć bilans 3-3, tym samym drugie miejsce w swojej grupie. Po wysokich lotach, w następnym sezonie pułap nieco się obniżył – bilans 2-4 i trzecie miejsce w grupie nie był rezultatem na który liczono.

- Szczerze, nie wspominam zeszłorocznych rozgrywek zbyt dobrze. Oczekiwaliśmy progresu względem naszego debiutu, a zagraliśmy zdecydowanie poniżej oczekiwań. Wyciągnęliśmy wnioski i w tym sezonie liczymy na przełom. Jedyny plus zeszłego sezonu to poprawiona gra ofensywna, ale mimo wszystko daleko do ideału. Jesteśmy dobrze przygotowani i wszystko wskazuje na to, że zaprezentujemy nową jakość. - rozpamiętuje Aksel Kocyła, trener główny Młotów.

Pomimo krótkiej historii klub rozwija się w imponującym tempie. W swojej małej miejscowości, która liczy nie wiele ponad 20.000 mieszkańców, w żadnym wypadku nie są anonimową drużyną. Na stadion przyciągają masę kibiców, którym zapewniają nie tylko sportowe emocje, ale liczne atrakcje, a z każdą kolejną rekrutacją rośnie liczba nowego narybku. Wsparcie ze strony kibiców zaowocowało również pierwszym miejscem w kategorii Drużyna Roku 2017 w powiecie mikołowskim Plebiscytu Dziennika Zachodniego oraz szóste w całym województwie Śląskim (wyprzedzając, m.in. Tychy Falcons). To zainteresowanie zostało zauważone i docenione przez Urząd Miasta, który regularnie zapewnia wsparcie finansowe oraz niezbędne zaplecze w postaci infrastruktury sportowej. Co więcej, sukcesywna aktywność klubu spowodowała, że już w przyszłym roku ich boisko zostanie zmodernizowane, a trybuny zostaną powiększone do 300 miejsc siedzących. Tegoroczne przetasowania oraz nowa formuła dała Młotom niepowtarzalną okazję zaprezentowania się na prestiżowym, najwyższym szczeblu rozgrywkowym w kraju – Toplidze. To nie tylko kolejny rozdział w kartach historii, ale szansa na jeszcze szybszy rozwój, już docenianej, marki.

Wyciągnęliśmy wnioski i w tym sezonie liczymy na przełom. Jedyny plus zeszłego sezonu to poprawiona gra ofensywna, ale mimo wszystko daleko do ideału. Jesteśmy dobrze przygotowani i wszystko wskazuje na to, że zaprezentujemy nową jakość.
Aksel Kocyła, trener główny Hammers Łaziska Górne

Nowa twarz w sztabie trenerskim bez zmiany sternika

O ile na stanowisku trenera głównego nic się nie zmieni – nadal jest nim Aksel Kocyła – o tyle nowy koordynator defensywny powinien elektryzować całą społeczność kibicowską. Lonnie Hursey – bo o nim mowa – powraca do Polski po półrocznej nieobecności spowodowanej przygodą w lidze brazylijskiej. W swojej karierze zwiedził dużą część świata - Hiszpanię, Norwegię, Szwecję, Danię i Serbię - a więc zasmakował niemal każdej kultury i zebrał ogrom doświadczenia. Polskiej publiczności znany jest przede wszystkim z Tych, gdzie sięgnął po mistrzostwo PLFA I oraz wprowadził drużynę do Topligi, gdzie z marszu stawiani byli w roli „czarnego konia”.

Amerykański szkoleniowiec zna się z Kocyłą z czasów Falcons, gdy ten pełnił rolę ofensywnego liniowego. To duży atut, gdyż obaj mogli od razu wdrożyć swój plan, bez tracenia czasu na wzajemne poznawanie swoich filozofii gry. Hursey rodzi nadzieje nie tylko na duży sukces, ale przede wszystkim wyraźną poprawę gry formacji obronnej, która do tej pory nie była najmocniejszym punktem zespołu. W zeszłym roku straciła 146 punktów, a więc ok. 24 punktów na mecz – zbyt dużo, aby realnie myśleć o regularnych zwycięstwach.

- Tak, trochę role się odwróciły, ale w żaden sposób nie pogorszyło to naszych relacji, a nawet się poprawiły. Trener Lonnie jest odpowiedzialny głównie za obronę, ale pomaga również w innych aspektach. Ogólnie współpraca układa się fantastycznie, defensywa poczyniła wyraźne postępy pod względem taktycznym jak i technicznym i jesteśmy z nich zadowoleni – opisuje Kocyła. - Lonnie jest bardzo doświadczonym trenerem i wiemy, że przyniesie to korzyści. Wiedzę, którą posiada jest bardzo duża, więc wiele wnosi do zespołu. Czasami pokazuje swój twardy charakter, więc zawodnicy nie mają łatwo. - dodaje.

Zmiany kadrowe

Największe modyfikacje wystąpiły w składzie, gdzie dołączyło wielu doświadczonych zawodników, którzy mogą realnie podnieść poziom rywalizacji. Aż sześciu, to byli członkowie Tychy Falcons. Trzech z nich to defensywni liniowi - Paweł Popiel, Radosław Baron, Marek Ryguła – którzy również sięgali po mistrzostwo PLFA I i brali udział w zeszłorocznym sezonie Topligi. Razem z nimi Hammers wzmocnili jeszcze: rozgrywający Wiktor Bartosz, który o miejsce za linią wznowienia akcji powalczy z Dominikiem Niedzielą; ofensywny liniowy Błażej Błażejewski, który wcześniej bronił barw Łazisk Górnych w 2016 roku oraz biegacz Daniel Kulawiak, który ma wszelkie predyspozycje do tego, aby stać się motorem napędowym ataku.

- Nie lubię wybierać “gwiazd” drużyny, ponieważ jest to gra zespołowa i nie ma tutaj indywidualności. Każdy pracuje na sukces, nawet jeśli zawodnik „x” zdobywa przyłożenie to jest to również zasługą dziesięciu pozostałych zawodników. Na pewno mamy mocniejszy skład niż w poprzednich sezonach i mam cichą nadzieję, że damy radę w tym sezonie powalczyć o duże cele. - tłumaczy trener główny Hammers.

Prócz licznego wzmocnienia polskimi zawodnikami nie zabraknie również doświadczenia zza Oceanu. Deceon Schumann, 23-latek pozyskany prosto z Concordia St Paul University, gdzie szlifował swoje umiejętności skrzydłowego. Jego największe auty to umiejętność gubienia przeciwnika w kryciu, zwinność i szybkie nogi, a przy tym świetna skuteczność w łapaniu piłek. Dodatkowo, może wspomóc zespół również jako defensive back lub biegacz.

Nie sposób zlekceważyć ambicji debiutanta, który nie ma zamiaru zadowolić się jedynie równorzędną walką w trakcie meczu. Pomimo krótkiego doświadczenia i braku większych sukcesów dysponuje składem, który w żadnym wypadku nie predestynuje ich do miana „chłopców do bicia”. Młot, który dzierżą w swoich dłoniach może wybić z głowy ich rywali pewność w zwycięstwa.

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Sonda

Komu będziesz kibicował w 4. kolejce Topligi?