Po 4. kolejce PLFA II - grupy południowa i zachodnia

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 18 lipca 2017 | Komentarze: 0

W weekend rozegrano czwartą kolejkę PLFA II. Zwycięstwa w grupach południowej oraz zachodniej odnieśli Panthers Wrocław B, Rybnik Thunders, Silvers Olkusz, a także Dragons Zielona Góra.

 

Spokojna wygrana Panter

Panthers Wrocław B – Bielawa Owls 36:12

Mecz o pierwsze miejsce na zachodzie PLFA II został rozegrany na Stadionie Olimpijskim, gdzie już za kilka dni swoje umiejętności zaprezentuje Polska podczas The World Games. Spotkały się ze sobą dwie ekipy legitymujące się kompletem wygranych, a to zapowiadało emocjonujące widowisko. Faworyzowane Pantery rozpoczęły od mocnego uderzenia i świetnej serii, którą przyłożeniem zakończył Ernest Rogowicz. Chwilę później swój pierwszy touchdown zaliczył Kamil Grabowski i wydawało się, że gospodarzy czeka spokojne zwycięstwo. Ambitne Sowy odpowiedziały skutecznością zarówno w ataku, jak i w obronie. Dwa razy z rzędu w polu punktowym gospodarzy zameldował się Triston McCathern, a prowadzenie Panthers zmalało do zaledwie dwóch punktów. W tym momencie ciężar gry wziął na siebie doświadczony Tomasz Dziedzic, który wykonał przepiękną akcję powrotną na przyłożenie.

Od tego momentu wrocławianie złapali wiatr w żagle i do końca pierwszej połowy zdołali do swojego dorobku dołożyć dwa kolejne przyłożenia. Za każdym razem podawał Damian Kwiatkowski, a piłkę łapali Jakub Wąsiel oraz Kamil Grabowski. Panthers powiększyli swoją przewagę do 24 punktów i kontrolowali tempo spotkania. W defensywie znaleźli sposób na zatrzymanie szybkiego i zwinnego McCatherna, a w ataku bardzo równo rozdzielali szanse na grę pomiędzy wszystkich zawodników. Zadania rozgrywającego przejął Jakub Wąsiel, a Krzysztof Wydrowski zdecydowanie częściej ordynował zagrywki biegowe. Żadnej z drużyn nie udało się już zdobyć punktów, choć jedni i drudzy mieli swoje szanse. Panthers zwyciężyli spokojnie i wyraźnie, umacniając się tym samym na czele drugoligowego zachodu.

- Na pewno nie była to łatwa wygrana. Byliśmy świetnie przygotowani, ale Bielawie wciąż udawało się zdobywać sporo jardów i to nie tylko za sprawą ich świetnego amerykańskiego zawodnika. W tym meczu zagrali naprawdę różnorodny i zbalansowany futbol. W defensywie mamy wciąż sporo rzeczy do poprawienia. Triston pokazał nam nasze braki w technice, które będziemy musieli bardzo szybko poprawić. Cieszy za to postawa naszej ofensywy, która z meczu na mecz gra coraz lepiej. Po wygranej z Owls na pewno każdemu przewijały się w głowie myśli o playoffs, ale w tak trudnej grupie musimy się skupiać tylko i wyłącznie na następnym przeciwniku. Naszym priorytetem przez następne dwa tygodnie są Wolverines Opole i zrobimy wszystko żeby powtórzyć dominację, którą pokazaliśmy w naszym pierwszym meczu – powiedział Przemysław Lewszyk, gracz drugiej linii obrony Panthers Wrocław B.

- W podejściu Panthers największy problem sprawiało nam to, że za wszelką cenę nie chcieli żeby nasza ofensywa miała piłkę. Stąd na przykład częste krótkie kopnięcia, po których dwa razy zdołali przejąć futbolówkę. Dysponują bardzo szybkimi i zwinnymi skrzydłowymi, jak Tomek Dziedzic, czy Konrad Marszał. Mieliśmy wielki problem z ich skutecznym pokryciem. Ogólnie Panthers zwyciężyli, bo popełnili mniej błędów. Zależy nam na wyjściu z grupy, co nie jest łatwym zadaniem. Rewanż z Dragons będzie naprawdę trudnym meczem, ale wierzę, że uda się ich pokonać co pomoże nam obronić drugie miejsce w tabeli - powiedział Marcin Kochanowski, koordynator ofensywy Bielawa Owls.

Panthers Wrocław B – Bielawa Owls 36:12 (14:6, 22:6, 0:0, 0:0)

I kwarta

7:0 przyłożenie Ernesta Rogowicza po 2-jardowej akcji powrotnej (podwyższenie za jeden punkt, Kamil Pyka)

14:0 przyłożenie Kamila Grabowskiego po 38-jardowej akcji podaniowej Damiana Kwiatkowskiego (podwyższenie za jeden punkt, Kamil Pyka)

14:6 przyłożenie Tristona McCatherna po 45-jardowej akcji biegowej

II kwarta

14:12 przyłożenie Tristona McCatherna po 20-jardowej akcji biegowej

21:12 przyłożenie Tomasza Dziedzica po 80-jardowej akcji powrotnej po wykopie (podwyższenie za jeden punkt, Kamil Pyka)

28:12 przyłożenie Jakuba Wąsiela po 40-jardowej akcji podaniowej Damiana Kwiatkowskiego (podwyższenie za jeden punkt, Kamil Pyka)

36:12 przyłożenie Kamila Grabowskiego po 19-jardowej akcji podaniowej Damiana Kwiatkowskiego (podwyższenie za dwa punkty, Tomasz Dziedzic)

Mecz obejrzało 200 widzów.

MVP meczu: Kamil Grabowski (skrzydłowy Panthers Wrocław B)

 

Pieruny znów zwycięskie

Rybnik Thunders vs Kraków Tigers 30:6

Thunders mają sposób na Tygrysy. Mierzą się z ekipą z Krakowa po raz trzeci i zaliczają trzecią wygraną, do tego najwyższą w historii bezpośrednich meczów. Rozpoczynają sezon od drugiego zwycięstwa z rzędu i bardzo konsekwentnie pną się w górę tabeli grupy południowej. Okazuje się, że szeroko zakrojona współpraca z Pretorians Skoczów, a także Highlanders Beskidy przynosi błyskawiczny efekt. Doświadczeni zawodnicy, którzy zasilili skład Pierunów bardzo pozytywnie wpłynęli na jakość gry prezentowanej przez klub z Rybnika. W minionej kolejce pomimo trudnego początku Thunders poradzili sobie z Hammers. Tym razem nie było mowy o wolnym starcie. Ku uciesze lokalnych kibiców Pieruny szybko wyszły na prowadzenie, którego nie oddały do końca.

Bardzo pewnie atak rybniczan prowadził Sebastian Czyż. Wspierali go: Łukasz Dudzik, Szymon Dwornik, a także autor „akcji meczu”, Daniel „Dzik” Kamiński. Ofensywa konsekwentnie zdobywała jardy głównie za sprawą akcji biegowych. Potrafiła jednak zaskoczyć rywala kilkoma niespodziewanymi podaniami, które zostały zamienione na punkty. Wśród gości wyraźnie dominowało zmęczenie po minimalnie przegranym i bardzo wymagającym meczu z Silvers. Sił wystarczyło na przyłożenie i w miarę wyrównaną walkę w pierwszej połowie. Po zmianie stron gospodarze odjechali, a Tigers nie zdołali powtórzyć scenariusza sprzed tygodnia, kiedy w trzeciej kwarcie odnaleźli właściwy rytm gry. Porażka mocno komplikuje playoffowe plany reprezentantów Krakowa. Na szczęście, już za dwa tygodnie Tygrysy będą miały okazję do rewanżu. Pieruny czeka wyjazd na Stadion Juwenii w stolicy małopolski. Tam zawsze gra się bardzo trudno.

- Nie ma żadnego tajemnego sposobu na Tigers Kraków. To po prostu solidna drużyna przeciwko której trzeba zagrać dobrze, będąc w pełni skoncentrowanym i nie pozwolić sobie na chwilę rozluźnienia. Do końcowego gwizdka utrzymaliśmy to wszystko i zwyciężyliśmy w tym pojedynku. Nie ma co ukrywać, że wygrane mecze budują morale i motywują. Jesteś ciut pewniejszy tego co robisz I widzisz że idzie to w dobrym kierunku. Na pewno nie zaczynamy „myślenia o playoffs”. Po pierwsze sezon dopiero się zaczął i do końca daleko. Po drugie założeniem przedsezonowym nie było, jak w większości drużyn "celowanie" w playoffs. Przyznam szczerze że mnie to w ogóle nie interesuje na tym etapie. Bardzo natomiast zależy mi na tym, by ta drużyna, ci ludzie którzy aktualnie ją tworzą zgrali się w takim stopniu by móc za kilka tygodni spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć - to był dobry sezon, nie mogę się już doczekać następnego  – powiedział Rafał Grabowski, trener główny Rybnik Thunders.

- Ciężko mówić o zaskoczeniu, kompletnie nie wiedzieliśmy czego spodziewać się po Thunders. Nasza defensywa, była nastawiona głównie na zatrzymywanie biegów i przez większość meczu, to się udawało. Niestety daliśmy sie zaskoczyć kilkoma akcjami podaniowymi. Widać było, ze z każdym kolejnym sukcesem Thunders schodziło z nas powietrze. W ofensywie brakowało nam głównie wykończenia, złapania paru kluczowych piłek, zdobycia jednego jarda itp. Prostych rzeczy, które przełożyły się na słaby wynik. Nie da się ukryć, ze mocno przebudowaliśmy skład i zasady panujące w drużynie. Postawiliśmy na ludzi którzy gotowi są poświecić się drużynie. To przyniesie korzyści, choć może będzie to trwało trochę dłużej niż zakładaliśmy. Trzeba też przyznać, ze Thunders są bardzo fizyczną drużyną. Są świetnie przygotowani siłowo i kondycyjnie do sezonu, zwłaszcza na linii wznowienia akcji. Nie da się ukryć, ze widoczne też były u nas skutki ciężkiego meczu z Silvers. Wielu zawodników grało z większymi lub mniejszymi urazami, czy zwyczajnie nie w pełni zregenerowani - powiedział Tadeusz Janczykowski, ofensywny liniowy Kraków Tigers.

Rybnik Thunders – Kraków Tigers 30:6 (8:0, 6:6, 9:0, 7:0)

 

I kwarta

8:0 przyłożenie Szymona Dwornika po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Łukasz Dudzik)

II kwarta

8:6 przyłożenie Mieszko Łabuza po 3-jardowej akcji biegowej

14:6 przyłożenie Łukasza Dudzika po 25-jardowej akcji podaniowej Sebastiana Czyża

III kwarta

17:6 27-jardowe kopnięcie z pola Artema Voitovycha

23:6 przyłożenie Łukasza Dudzika po 15-jardowej akcji podaniowej Sebastiana Czyża

IV kwarta
30:6 przyłożenie Daniela Kamińskiego po 70-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Artem Voitovych)

Mecz obejrzało 200 widzów.

MVP meczu: Daniel „Dzik” Kamiński (biegacz Rybnik Thunders)

Srebrni odjeżdżają rywalom
Silvers Olkusz – Zagłębie Steelers Interpromex 42:0

Przez pierwszych kilka sezonów gry w PLFA, Silvers rzadko opuszczali plac boju w doskonałych nastrojach. Pomiędzy bolesnymi porażkami wykuła się jednak bardzo solidna drużyna, która co roku wykonywała konsekwentny, rozwojowy krok do przodu. Dzisiaj Srebrnych można śmiało tytułować faworytami południa PLFA II, co po raz kolejny udowodnili łatwo pokonując Hutników z Zagłębia. Silvers zagrali swoje, szybko odskoczyli i dorzucili do kolekcji kolejną wygraną.

Nie jest tajemnicą, że w składzie Srebrnych znajdziemy wielu wychowanków Zagłębie Steelers. Marcin Michalczewski, grający trener Olkuszan pierwsze futbolowe szlify zbierał broniąc barw Hutników. Nie ma się więc co dziwić, że graczom Silvers nie brakowało motywacji, aby szybko rozprawić się z rywalem przechodzącym gruntowną przebudowę. Już pierwsza połowa dała gospodarzom wyraźne prowadzenie. Przyłożenia zdobywali: Bartłomiej Urgacz, Kamil Bielas, Marcin Niedziałek, a także po pięknej akcji powrotnej po wykopie, Adrian Andrzejczyk. Po zmianie stron prowadzenie Srebnych powiększyli Marcin Michalczewski, a także zdobywający swój drugi touchdown Urgacz. Na wielkie słowa uznania zasługuje linia ofensywna Srebrnych, która bardzo ułatwiała życie pozostałej części formacji ataku. Dominacja na linii wznowienia akcji przełożyła się na błyskawiczne zwycięstwo, a Olkusz umocnił się na prowadzeniu w grupie południowej.

- Nie spodziewaliśmy się aż tak łatwego zwycięstwa. Był to niewątpliwe najkrótszy mecz w naszej historii. Razem z przerwą trwał nieco ponad półtorej godziny. Po Steelers widać, że mają duże problemy. Pod względem sportowym niczym nas nie zaskoczyli. Atmosfera w klubie jest bardzo dobra. Bilans 3-0 na pewno dodatkowo w tym pomaga. Uważnie obserwujemy naszych rywali. Wygrana Rybnika z Tigers pokazuje że Thunders będą liczyli się w walce o playoffs. Tigers w tym meczu popełnili za dużo błędów co Rybnik doskonale wykorzystał. Rewanż w Krakowie będzie bardzo ciekawy – powiedział Michał Polak, prezes Silvers Olkusz.

- Wiedzieliśmy co zagrają Silvers, tak jak i wcześniej Hammers. To nie jest skomplikowany futbol, jednak nie potrafiliśmy właściwie zrealizować założeń taktycznych, które pozwoliłyby na wygranie obu spotkań lub chociaż nawiązanie równorzędnej walki na boisku. Gramy źle, dobrze o tym wiemy. W obu spotkaniach nie mieliśmy odpowiedzi na dobrze zorganizowanych przeciwników. Zawsze dobrze zaczynamy pierwszą serię, ale to za mało żeby wygrywać. Jeśli uda nam się utrzymać koncentrację przez cały mecz, wtedy przełamiemy złą passę porażek, która ciągnie się za zespołem od poprzedniego sezonu. Zespół jest bardzo młody, zarówno jeśli chodzi o wiek i doświadczenie boiskowe. Zawodników z większym stażem mamy zaledwie kilku. Niefortunnie spora część z nich ma większe lub mniejsze urazy. Stres meczowy, brak doświadczenia i brak egzekucji taktycznej, który jest spowodowany wcześniej wymienionymi kwestiami, to aktualnie największe problemy, z którymi musimy się uporać. Cieszy fakt, że do zespołu wciąż dołączają nowe osoby, więc zgranie i właściwe wprowadzenie ich do drużyny będzie dla nas równie ważne - powiedział Marcel Kramarczyk, trener główny Zagłębie Steelers Interpromex.

Silvers Olkusz – Zagłębie Steelers Interpromex 42:0 (8:0, 22:0, 6:0, 6:0)

I kwarta

8:0 przyłożenie Bartłomieja Urgacza po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Marcin Niedziałek)

II kwarta

16:0 przyłożenie Kamila Bielasa po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Przemysław Kapcia)

24:0 przyłożenie Adriana Andrzejczyka po 70-jardowej akcji powrotnej po wykopie (podwyższenie za dwa punkty, Marcin Niedziałek)

30:0 przyłożenie Marcina Niedziałka po 30-jardowej akcji podaniowej Kamila Zięby

III kwarta

36:0 przyłożenie Marcina Michalczewskiego po 25-jardowej akcji biegowej

IV kwarta

42:0 przyłożenie Bartłomieja Urgacza po 2-jardowej akcji biegowej

Mecz obejrzało 200 widzów.

MVP meczu: Marcin Walaszczyk (ofensywny liniowy Silvers Olkusz)

Smocza dominacja
Wolverines Opole – Dragons Zielona Góra 14:60

Starcie Rosomaków ze Smokami zapowiadało się bardzo interesująco. Obydwie ekipy miały na swoim koncie dwie porażki i musiały zrobić wszystko, aby zwyciężyć niedzielne spotkanie. Wygrany wykonywał wielki krok w stronę playoffs. Gospodarze zrobili więc wszystko, by dobrze rozreklamować mecz, zapełnić stadion głośnymi kibicami i zwiększyć swoje szanse na korzystny wynik. Początek faktycznie ułożył się dla nich znakomicie. Długa seria ofensywna Dragons zakończyła się na pierwszym jardzie przed polem punktowym Wolverines. Piłkę z rąk jednego ze Smoczych biegaczy wyrwał Mateusz Kupiński i popędził z nią przez niemal całe boisko. Rosomaki wyszły na prowadzenie, a to niesamowicie skutecznie pobudziło gości.

Za sprawą świetnej dyspozycji Przemysława Schołtuna zdołali szybko odpowiedzieć doprowadzając do remisu. Kolejne przyłożenia dołożyli Krystian i Patryk Wójcik, a także raz jeszcze Schołtun. Przewaga Dragons rosła błyskawicznie, tym bardziej, że udawało im się łapać wykonywane przez siebie krótkie kopnięcia. Wolverines tracili punkty, ale nie byli w stanie przejąć piłki. Smoki grały swoje firmowe zmyłkowe biegi i po mistrzowsku panowały nad meczowym zegarem. Po zmianie stron do swojego dorobku dołożyły aż cztery przyłożenia, z których połowę wywalczył Krystian Wójcik. Różnica pomiędzy obydwiema drużynami powiększała się, a goście zaczęli dawać coraz więcej szans nominalnym zmiennikom. Pewna wygrana Dragons sprawia, że reprezentanci Zielonej Góry podtrzymują nadzieję na wywalczenie miejsca w bezpośredniej walce o PLFA I. Aby wskoczyć na drugą lokatę w grupie zachodniej muszą pokonać na własnym terenie Owls różnicą większą niż cztery punkty. To jest do zrobienia.

- Dragons mocno zaskoczyli nas swoją postawą i skutecznością. Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki mecz, ale nie przewidzieliśmy aż tak dobrej dyspozycji rywala. Nasza ofensywa kolejny mecz szybko opuszczała plac gry, co sprawiało, że bardzo dużo czasu na boisku spędzić musiała formacja obrony. Zdecydowanie krótsza ławka rezerwowych u Dragons pokazała, że można wygrać mecz i to sporą przewagą pomimo węższego składu. Pierwsza kwarta była wyrównana i zakończyła się wynikiem 8:8, jednak w drugiej Dragons odskoczyli na 24 punkty zdobywając aż trzy przyłożenia. Po przerwie znów mecz się wyrównał i wynik trzeciej kwarty to 6:6. Jednak w ostatniej części gry w nasze szeregi wkradły się spore nerwy i świadomość przewagi prawie niemożliwej do odrobienia. Ostra reprymenda sztabu trenerskiego powinna zmobilizować Wolverines do jeszcze cięższej pracy na treningach. W rewanżu z Dragons nie możemy powtórzyć tak banalnych błędów jak dziś – powiedział Adam Mazurek, prezes Wolverines Opole.

- Nadzieje na playoffs nigdy nie zgasły. Od początku powtarzamy jednak, że dla nas najważniejszy jest kolejny mecz i traktujemy go tak, jakby był to finał. Wczorajsze spotkanie było dla nas równie ważne, jak i mecz z Panthers. Wiedzieliśmy, po co przyjechaliśmy do Opola i tym razem nie daliśmy się zatrzymać, jak to miało miejsce w choćby w Bielawie. Nie jest dla nas ważna gra rywali i to, czy są skuteczni, czy nie. My robimy swoje, realizując założenia taktyczne trenerów. Jeśli zwracamy uwagę na grę, to tylko i wyłącznie swoją. Choć wynik może być zaskakujący, to wiedzieliśmy, na co jest stać naszą ofensywę. Nie wydaje mi się, abyśmy mogli mówić o nieskuteczności gry Opolan w ataku. To my zagraliśmy dobrze w obronie, zatrzymując Wolverines w najważniejszych momentach. Wygrana jest bardzo ważna, jednak już o niej zapominamy i szykujemy się do dalszej fazy sezonu. Jest przed nami jeszcze bardzo dużo pracy - powiedział Tomasz Dzida, prezes Dragons Zielona Góra.

Opole Wolverines – Dragons Zielona Góra 14:60 (8:8, 0:24, 6:6, 0:22)

I kwarta

8:0 przyłożenie Mateusza Kupińskiego po 98-jardowej akcji powrotnej po przejęciu piłki z rąk rywala (podwyższenie za dwa punkty Patryk Grębowiec)

8:8 przyłożenie Przemysława Schołtuna po 70-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Krystian Wójcik)

II kwarta

8:16 przyłożenie Krystiana Wójcika po 29-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Przemysław Schołtun)

8:24 przyłożenie Patryka Wójcika po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Przemysław Schołtun)

8:32 przyłożenie Przemysława Schołtuna po 21-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Krystian Wójcik)

III kwarta

8:38 przyłożenie Mateusza Tomaszewskiego po 8-jardowej akcji biegowej

14:38 przyłożenie Marcina Niedobitka po 2-jardowej akcji biegowej

IV kwarta

14:46 przyłożenie Krystiana Wójcika po 50-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Szymon Stachów)

14:54 przyłożenie Krystiana Wójcika po 92-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Szymon Stachów)

14:60 przyłożenie Tomasza Schulza po 35-jardowej akcji biegowej

Mecz obejrzało 400 widzów.

MVP meczu: Krystian Wójcik (biegacz Dragons Zielona Góra)

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA