Po 4. kolejce PLFA II - grupy północna i wschodnia

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 18 lipca 2017 | Komentarze: 0

W weekend rozegrano czwartą kolejkę PLFA II. Zwycięstwa w grupach północnej oraz wschodniej odnieśli: Angels Toruń, Crusaders Warszawa, Mustangs Płock i Green Ducks Radom.

Anioły lepsze w starciu defensyw

Seahawks Gdynia B – Angels Toruń 9:13

Po dwóch wyjazdowych porażkach Jastrzębie z wielką nadzieją oczekiwały inauguracji przed własną publicznością. Zarówno Patrioci, jak i Mustangs poradzili sobie z nimi bez większych problemów, jednak mecz z Angels miał wyglądać zupełnie inaczej. Obydwie ekipy znają się doskonale, a w przeszłości zawsze toczyły wyrównane batalie. Nie możemy zapominać, że jedna z czołowych postaci w Topligowym składzie Seahawks, Jakub Mazan, jest wychowankiem Aniołów. Współpraca pomiędzy obydwoma klubami ma się dobrze, ale w sobotę nikt nie zamierzał odpuszczać. Gra na Narodowym Stadionie Rugby była wielką motywacją dla rezerw wicemistrza Polski.

Od samego początku obydwie ekipy musiały radzić sobie z deszczem padającym na Trójmiasto. Piłka nie była tak przyczepna, jak życzyliby sobie sobotni rywale, a na pierwsze prowadzenie zdołali wyjść goście. Krótką akcję biegową wykończył niezastąpiony Michał Podobieński. Gospodarze odpowiedzieli w drugiej kwarcie po ładnym podaniu Michała Uzdrowskiego do Piotra Rudnickiego. Seahawks i Angels schodzili na przerwę remisując, co wyraźnie pokazało, że Jastrzębie prezentują zdecydowanie lepszą dyspozycję niż we wcześniejszych meczach. Po zmianie stron Anioły powiększyły prowadzenie po biegu najlepszego zawodnika meczu, Michała Podobieńskiego. Seahawks odpowiedzieli celnym kopnięciem Alvaro Guitiana. Do końca spotkania żadnej z drużyn nie udało się już zapunktować. Choć progres był widoczny, a wygrana na wyciągnięcie ręki, to Jastrzębie musiały pogodzić się z trzecią porażką w bieżących rozgrywkach.

- Przez sporą część meczu wydawało nam się, że w końcu nastąpiło oczekiwane przełamanie. Niestety, nie udało się zwyciężyć. Na szczęście bardzo szybko będziemy mieli okazję na rewanż w Toruniu. Wierzę, że tym razem Seahawks będą mogli świętować wygraną. Musimy dalej pracować nad grą w ofensywie i poprawiać błędy. Niestety spora ilość kontuzji utrudnia sprawę. To jest ten moment sezonu, gdzie każdy w drużynie musi być gotowy by wyjść na boisko i egzekwować zagrywki zgodnie z założeniem trenerów – powiedział Michał Radelicki, wiceprezes Seahawks Gdynia.

- Nasze spotkanie z Seahawks było na pewno bardziej wyrównane niż innych ekip. Wynika to z faktu, że Jastrzębie z meczu na meczu coraz lepiej się zgrywają. Z drugiej strony ekipa z Gdynia była wzmocniona kilkoma zawodnikami z Topligi, którzy robili różnicę, szczególnie w defensywie. Nasz atak zagrał całkiem dobry mecz, jak na warunki i obronną dyspozycję Seahawks. Tym, co na pewno wymaga poprawy jest skuteczność w bezpośredniej bliskości pola punktowego rywala. Nie może się powtórzyć sytuacja, gdy jesteśmy dwukrotnie w „czerwonej strefie” przeciwnika i nie udaje nam się zdobyć z tego punktów.
Podkreślałem przed sezonem, że nasza grupa będzie bardzo wyrównana
- powiedział Hubert Pińczak, prezes Angels Toruń.

Seahawks Gdynia B – Angels Toruń 9:13 (0:6, 6:0, 3:7, 0:0)

I kwarta

0:6 przyłożenie Michała Podobieńskiego po 2-jardowej akcji biegowej

II kwarta

6:6 przyłożenie Piotra Rudnickiego po 30-jardowej akcji podaniowej Michała Uzdrowskiego

III kwarta

6:13 przyłożenie Michała Podobieńskiego po 40-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Dariusz Nowak)


9:13 35-jardowe kopnięcie z pola Alvaro Guitiana

Mecz obejrzało 300 widzów.

MVP meczu: Michał Podobieński (rozgrywający Angels Toruń)

 

Kolejny etap dominacji Crusaders

Crusaders Warszawa – Rzeszów Rockets 40:0

Trzeci mecz i trzecia wysoka wygrana. Jak do tej pory nikt na wschodzie PLFA II nie potrafi powstrzymać Krzyżowców, a ich kolejnymi ofiarami zostały Rakiety. Futboliści z Rzeszowa przyjechali do Warszawy w nieco przetrzebionym składzie. Ubiegłotygodniowy mecz z Zielonymi Kaczorami kosztował ich sporo sił i zdrowia. Czasu na pełną regenerację zabrakło i ambitna ekipa z województwa podkarpackiego musiała radzić sobie dysponując okrojonymi siłami. Mimo to początek meczu zapowiadał wyrównane starcie. W pierwszej kwarcie Crusaders zdołali zdobyć tylko jedno przyłożenie. Jego autorem był Mariusz Grześko. O swoim wielkim talencie szybko przypomniał Timothy Richardson, który jeszcze przed przerwą zapunktował dwukrotnie. Crusaders rozwiali nadzieje rywala. Pierwsza połowa zakończyła się z dwudziestopunktową przewagą gospodarzy.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Krzyżowcy spokojnie powiększali prowadzenie, a Rakiety nie były w stanie skutecznie odpowiedzieć. Kolejne przyłożenia dołożyli Richardson i Grześko, a w końcówce przepiękną akcją powrotną popisał się Bartosz Zapendowski. Gospodarze zwyciężyli spokojnie i wyraźnie, dysponując przewagą w każdym aspekcie gry. Ekipa prowadzona przez trenera Olafa Wernera pokazuje, że nieprzypadkowo znalazła się na pierwszym miejscu w grupie wschodniej. Crusaders mogą pochwalić się najskuteczniejszym atakiem i drugą najlepszą defensywą z całej PLFA II. To klub, który zamierza być w grze do ostatnich tygodni października.

- W sobotnim meczu dysponowaliśmy okrojonym składem i w początkowej fazie spotkania wdarła się odrobina nerwowej atmosfery. Na szczęście ustaliliśmy odpowiedzialność i rozpoczęliśmy udane serie ofensywne. Do playoffs jeszcze bardzo daleko. Nie myślimy o wizji PLFA I, tylko nad najbliższymi meczami. Za nami dopiero półmetek rozgrywek. Mamy teraz czas na regenerację, a w sierpniu ruszamy z podwójnym zaangażowaniem, bo startujemy również z rywalizacją w PLFA 8 – powiedział Marcin Miszczak, prezes Crusaders Warszawa.

- Crusaders udowodnili, że są bardzo mocną drużyną, która będzie walczyć o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Zagraliśmy mecz po jedynie sześciu dniach przerwy, od poprzedniego pojedynku, co powodowało, że walczyliśmy bez kilku kluczowych zawodników. Nie udało nam się zregenerować w 100%, co spowodowało kolejne urazy. Jesteśmy zmuszeni do przemodelowania formacji obrony, a sztab trenerski szykuje nowe ustawienia, które zostaną wykorzystane już w najbliższym meczu z Aviators. Awans do playoffs jest nadal w naszym zasięgu. Nie składamy broni i walczymy dalej - powiedział Michał Tittinger, prezes Rzeszów Rockets.

Crusaders Warszawa – Rzeszów Rockets 40:0 (6:0, 14:0, 14:0, 6:0)

I kwarta

6:0 przyłożenie Mariusza Grześko po 45-jardowej akcji biegowej

II kwarta

14:0 przyłożenie Timothy'ego Richardsona po 50-jardowej akcj biegowej (podwyższenie za dwa punkty Michał Główka)

20:0 przyłożenie Timothy'ego Richardsona po 6-jardowej akcj biegowej

III kwarta

26:0 przyłożenie Timothy'ego Richardsona po 65-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu

34:0 przyłożenie Mariusza Grześko po 45-jardowej akcji podaniowej Timothy'ego Richardsona (podwyższenie za dwa punkty Michał Karczewski)

IV kwarta

40:0 przyłożenie Bartosza Zapendowskiego po 70-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu

Mecz obejrzało 250 widzów.

MVP meczu: Łukasz Pędzich (defensywny liniowy Crusaders Warszawa)

Mustangi pokonują północnego lidera
Patrioci Poznań – Mustangs Płock 29:34

Patrioci zorganizowali na Stadionie w Golęcinie prawdziwe futbolowe święto. Mecz był oczywiście jego centrum, ale nie zabrakło innych atrakcji, zaczynając od wystawy amerykańskich samochodów, a kończąc na potężnej ilości food trucków. Przez całą imprezę przewinęło się blisko pięć tysięcy odwiedzających, z czego spora część kibicowała gospodarzom w starciu z Mustangami. Wszyscy fani trafili na doskonałą reklamę futbolu amerykańskiego. Mierzyły się ze sobą dwie równe ekipy, które o zwycięstwo walczyły do ostatnich sekund.

Doskonale rozpoczęli goście z Płocka. Ofensywa kierowana przez Zacha Hoffmana szybko dała Mustangom dwa przyłożenia przewagi. Formacja obronna spisywała się równie dobrze ograniczając poczynania poznańskiego ataku. W poprzednich kolejkach Patrioci punktowali w imponującym tempie i stylu. Tym razem nie potrafili odnaleźć swojego rytmu. Spora w tym zasługa świetnie przygotowanych taktycznie rywali z Płocka. W końcówce trzeciej kwarty Mustangs prowadzili aż dwudziestoma punktami i wtedy gospodarze rozpoczęli swój finałowy zryw. Zdołali zniwelować przewagę do zaledwie pięciu punktów, jednak na dalszą pogoń za przeciwnikiem nie wystarczyło czasu. Pomimo znakomitej końcówki Patrioci musieli uznać wyższość Mustangów. Futboliści z Płocka dowieźli zwycięstwo do końca i tym samym mocno zamieszali w czołówce grupy północnej.

- Pierwszą połowę meczu zupełnie przespaliśmy, nie byliśmy tym samym zespołem, który grał ze wcześniejszymi przeciwnikami. Popełniliśmy dużo błędów, a bardzo dobrze przygotowane Mustangi je wykorzystały. Ciężko powiedzieć, co było powodem braku koncentracji. Czy była to presja wydarzenia, czy zignorowanie przeciwnika. Będziemy do tego dochodzili na najbliższym treningu. Na pewno odnieśliśmy organizacyjny sukces, w tej kwestii spisaliśmy się na medal. Było też świetne widowisko, które pomimo niekorzystnego wyniku podobało się kibicom Do ostatnich sekund nie było wiadomo jak zakończy się mecz. Na pewno to była idealna reklama dla naszej dyscypliny. Mustangi zagrały to czego się spodziewaliśmy. Są dobrą, poukładaną drużyną. Nie zaskoczyli nas niczym, to my zaskoczyliśmy siebie swoją postawą, którą zdążyliśmy odbudować dopiero w drugiej połowie. Tego dnia byli lepsi i to trzeba im oddać. Gratulujemy i widzimy się w rewanżu za dwa tygodnie – powiedział Damian Banaszak, defensywny liniowy Patriotów Poznań.

- Analizowaliśmy grę Patriotów i wiedzieliśmy czego się spodziewać. Do tego mamy w składzie bardzo dobrych i szybkich graczy trzeciej linii obrony, co udowodniliśmy w niedzielę. Trochę za szybko myślami byliśmy w autokarze, co dodało skrzydeł Patriotom. Tak, jak mówiliśmy od początku. Porażka z Angels to był wypadek przy pracy. Zamierzamy potwierdzić te słowa na Stadionie Stoczniowca w meczu rewanżowym. Na nowym obiekcie nie mamy zamiaru przegrywać. Przyzwyczailiśmy się do roli „czarnego konia”. Dalej będziemy wygrywać i nie mamy zamiaru spoczywać na laurach – powiedział Paweł Kęsy, trener główny Mustangs Płock.

Patrioci Poznań vs Mustangs Płock 29:34 (0:6, 7:15, 7:13, 15:0)

I kwarta:

0:6 przyłożenie Zacha Hoffmana po 3-jardowej akcji biegowej

II kwarta:

0:14 przyłożenie Daniela Białdygi po 40-jardowej akcji podaniowej Zacha Hoffmana (podwyższenie za dwa punkty, Damian Gujgo)

7:14 przyłożenie Witolda Gajewskiego po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Maurycy Wawrzyniak)

7:21 przyłożenie Daniela Białdygi po 23-jardowej akcji podaniowej Zacha Hoffmana (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Kaczor)

III kwarta:

14:21 przyłożenie Jana Budzińskiego po 20-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za jeden punkt Maurycy Wawrzyniak)

14:28 przyłożenie Daniela Przyborowskiego po 10-jardowej akcji podaniowej Zacha Hoffmana 

14:34 przyłożenie Przemysława Pawłowskiego po 40-jardowej akcji podaniowej Zacha Hoffmana

IV kwarta:

22: 34 przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 32-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za dwa punkty Viecheslav Fedorov)

29 :34 przyłożenie Jana Budzińskiego po 5-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za jeden punkt Maurycy Wawrzyniak)

Mecz obejrzało 1000 widzów.

MVP meczu: Kacper Szczepaniak (biegacz Mustangs Płock)

Pierwsza wygrana i... pierwsze punkty
Green Ducks Radom – Aviators Mielec 58:6

Zielone Kaczory uwielbiają grać przed własną widownią. Zawsze przyciągają na trybuny wielu kibiców, którym zapewniają mnóstwo, nie tylko sportowych, atrakcji. Tym razem było podobnie, choć drużyna rozpoczęła sezon od dwóch bolesnych porażek. Na mecz do Radomia przyjechali Lotnicy z Mielca, którzy podobnie jak gospodarze nie zdołali jeszcze postraszyć tegorocznych rywali. Stawką niedzielnej batalii była pierwsza wygrana w sezonie, w meczu z teoretycznie najłatwiejszym przeciwnikiem.

Gospodarze od samego początku pokazali wielką motywację i chęć do gry. W pierwszej połowie zdobyli aż sześć przyłożeń. W ataku brylował Karol Łukaszko, który łapiąc podania Ernesta Seweryna zaliczył trzy touchdowny. Lotnicy, którzy w dwóch poprzednich spotkaniach nie zdołali zdobyć żadnych punktów odpowiedzieli ładną akcją duetu: Dawid Trzaska, Konrad Sosiński. Pierwsze punkty dla Aviators w sezonie 2017 stały się faktem. Pomimo straty honorowego przyłożenia gospodarze nie zwalniali tempa. Bardzo efektowną akcją popisał się defensor Krzysztof Połoński, który dosłownie wyrwał piłkę z rąk rywala i pognał z nią w kierunku pola punktowego. Druga część meczu upłynęła w błyskawicznym tempie, a Green Ducks ku uciesze swoich fanów wygrali bardzo wyraźnie. Reprezentanci Radomia wracają do gry.

- Wygrana poprawiła nastroje panujące w drużynie. Po dwóch porażkach w końcu poczuliśmy smak zwycięstwa i chcemy zakosztować go również w kolejnych meczach. Ten sezon służy odbudowie drużyny, ale nigdy nie porzuciliśmy myśli o grze w fazie playoffs. Chcemy dać z siebie wszystko i pokazać, że pomimo osłabionego składu możemy grać skutecznie i zajść daleko – powiedział Michał Podkowa, skrzydłowy Green Ducks Radom.

- Atmosfera wśród Lotników jest bardzo dobra. Wciąż robimy swoje, a nasi debiutanci zyskują niezbędne doświadczenie. Nasza sytuacja personalna prezentuje się coraz lepiej, przy czym wciąż brakuje nam zgrania. Nie wszyscy nowi gracze potrafią się odnaleźć na boisku. Cel na mecz z Green Ducks został wykonany w 1/3. Udało się zdobyć pierwsze przyłożenie w sezonie, co daje nam motywację do dalszej pracy. Wciąż wiele rzeczy należy poprawić, ale idziemy w dobrym kierunku - powiedział Jakub Gawryś, trener główny Aviators Mielec.

Green Ducks Radom – Aviators Mielec 58:6 (22:0, 22:6, 6:0, 8:0)

I kwarta

6:0 przyłożenie Karola Łukaszko po 38-jardowej akcji podaniowej Ernesta Seweryna

14:0 przyłożenie Karola Łukaszko po 8-jardowej akcji podaniowej Ernesta Seweryna (podwyższenie za dwa punkty Maciej Chruściel)

22:0 przyłożenie Karola Łukaszko po 12-jardowej akcji podaniowej Ernesta Seweryna (podwyższenie za dwa punkty Maciej Chruściel)

II kwarta

30:0 przyłożenie Oskara Wrońskiego po 8-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Maciej Chruściel)

30:6 przyłożenie Dawida Trzaski po 33-jardowej akcji podaniowej Konrada Sosińskiego

38:6 przyłożenie Michała Podkowy po 30-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Adrian Przybylski)

44:6 przyłożenie Krzysztofa Połońskiego po 45-jardowej akcji powrotnej po przejęciu piłki z rąk rywala

III kwarta

50:6 przyłożenie Błażeja Patynowskiego po 40-jardowej akcji biegowej

IV kwarta

58:6 przyłożenie Adriana Przybylskiego po 21-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Bartosz Rybiński)

Mecz obejrzało 300 widzów.

MVP meczu: Karol Łukaszko (skrzydłowy Green Ducks Radom)

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA