Dookoła Topligi

Autor: Karol Potaś Opublikowano dnia: 17 maja 2017 | Komentarze: 0

W dzisiejszym odcinku cyklu znajdziecie przegląd najnowszej prasy, serwisów społecznościowych oraz Topligę na półmetku okiem naszego eksperta – Osmana Sulkiewicza, byłego zawodnika najwyżej klasy rozgrywkowej w Polsce, obecnie prezesa i gracza Warsaw Sharks. Nie zabraknie też kartki z kalendarza, zapraszamy!

Zaczynamy jednak od biurka Komisji Dyscyplinarnej. W środę kluby zostały poinformowane o karze na Seahawks Gdynia, po meczu z Primacol Lowlanders Białystrok (spotkanie zakończyło się wygraną białostoczan 23:13). Poniżej komunikat i wideo.

Szanowni Państwo, W dniu 13.04.2017 r. KS Primacol Białystok Lowlanders wniósł, na podstawie par. 7.2.1 Regulaminu Rozgrywek PLFA 2017, wniosek o ukaranie zawodnika Państwa drużyny, #39 Karola Mazajło, za "zerwanie „wrist coach” z ręki rozgrywającego, na którym zapisane były zagrywki formacji ataku drużyny gospodarzy, ukrycie go i niewydanie go na wezwanie sędziego głównego spotkania". Zdarzenie miało miejsce podczas meczu pomiędzy Primacol Lowlanders Białystok przeciwko Seahawks Gdynia, który odbył się w dniu 09.04.2017 r.

W związku z powyższym, Komisja Dyscyplinarna Topligi, w składzie Tomasz Rzeźnik, Jakub Głogowski oraz Stanisław Radziński podjęła, na podstawie par. 7.5.9 w zw. z par. 7.8 Regulaminu Rozgrywek PLFA 2017, decyzję o ukaraniu Klubu/Zawodnika karą w wysokości 100 zł (bez dyskwalifikacji zawodnika) za zachowanie nie mieszczące się w kanonie fair play poprzez chwilowe przywłaszczenie notatnika z zagrywkami drużyny Lowlanders. Zawodnik nie powinien był go czytać a już tym bardziej zawłaszczać, co w ocenie KD stanowiło właśnie zagranie sprzeczne z ideą fair play.

Media lokalne żyły ostatnią kolejką Topligi i co zrozumiałe, w zależności od końcowych rezultatów, opisywały występy swoich ekip w odmiennych nastrojach. Kurier Szczeciński (wydanie z dnia 15.05, autor mij) rozmawiał po przegranej z Panthers Wrocław 3:53 z Mateuszem Knopem, zawodnikiem Husarii. – Zagraliśmy dla kibiców i dla siebie. Mamy ciężki sezon, dużo kontuzji i problemy kadrowe, lecz staramy się bawić futbolem. Panthers to solidna firma, dlatego też wysoki jest wynik. Ale cieszę się z naszej gry i serca jakie włożyliśmy w mecz. W głowach mamy już rywalizację o utrzymanie z Outlaws Wrocław. Husaria nigdy się nie poddaje! Przeanalizujemy grę Banitów, którzy mają problemy podobne do nas i na pewno sprawimy niespodziankę – mówił Knop.

We Wrocławiu, z relacji wideo sportgame, dowiadujemy się, że Outlaws Wrocław mieli Primacol Lowlanders odpowiednio rozpracowanych. Ale po meczu okazało się, że to było za mało na Podlasian.

W Kurierze Porannym (wydanie z 15.05 mojego autorstwa) wysoką wygraną z Outlaws 47:0 komentował Tomasz Zubrycki. – Wygraliśmy wysoko i dodatkowo mieliśmy szansę przetestować kilku zawodników przed następnymi spotkaniami. To był nasz dobry mecz – opowiadał skrzydłowy Podlasian. Z relacji dowiadujemy się też, że kontuzji w tym meczu nabawił się po przypadkowym zderzeniu prezes i zawodnik białostoczan – Rafał Bierć.

Natomiast w internetowym wydaniu Gazety Wyborczej autorstwa Rafała Zielińskiego (źródło: http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,21810524,panthers-wroclaw-bez-porazki-w-sezonie-zasadniczym.html?disableRedirects=true ) mogliśmy przeczytać o dominacji mistrza Polski w zakończonej fazie zasadniczej. – Panthers w tym sezonie po prostu miażdżą przeciwników: gdyńskim Seahawks, stołecznym Eagles i tyskiej drużynie Falcons pozwolili wyrwać sobie tylko po siedem punktów, sami zdobywając ich odpowiednio 35, 47 i 42. Lokalnych rywali, Outlaws Wrocław rozgromili 57 do 0 i tylko drużyna z Białegostoku potrafiła się im jakoś przeciwstawić – Lowlanders zdobyli 21 punktów, co i tak było prawie połową osiągnięć Panthers (mecz zakończył się wynikiem 41:21) – czytamy.

Poniżej również bardzo ciekawe podsumowanie wydarzeń na Stadionie Olimpijskim od Echa 24.

Nie samymi meczami drużyny Topligi jednak żyją. Jak informuje Gazeta Wrocławska (piórem Weroniki Skupin z dnia 12.05) w Runmageddonie – to bieg z przeszkodami – który odbył się w stolicy Dolnego Śląska, wzięli udział zawodnicy Outlaws Wrocław i byli tam tzw. żywą przeszkodą. Oprócz rywalizacji sportowej, podczas wydarzenia można było zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku czy wesprzeć niepełnosprawnego Emilka, który zbierał pieniądze na wózek.

Warsaw Eagles wzięli natomiast udział w przygotowaniu futbolowego toru przeszkód dla gwiazd biorących udział w Światowym Dniu Chorych na Nadciśnienie Płucne. Z profilu  facebookowego warszawian dowiadujemy się, że tor miał być metaforą codziennych zmagań chorych, dla których nawet najprostsze codzienne czynności są często nie do pokonania.

Topliga na półmetku według Osmana Sulkiewicza

Największe rozczarowanie: Myślę, że Husaria Szczecin, która padła ofiarą nowego systemu z jednym obcokrajowcem na boisku i niewielką ilością spotkań. Nie byli na to przygotowani i będą mieć jeszcze w tym sezonie ogromne problemy. Sądzę nawet, że mogą okazać się gorsi od beniaminka – Wrocław Outlaws i spaść bezpośrednio do PLFA I. Obym sie mylił, bo szkoda będzie, jak taka ekipa z tradycjami znajdzie się ligę niżej.

Najsilniejszy zespół: Bez dwóch zdań Panthers Wrocław, którzy wygrali pierwszą fazę sezonu. Wykorzystują swoją wielką pracę z lat ubiegłych i doświadczenia przegranych Superfinałów. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że są zespołem kompletnym. Na każdej pozycji mają bogactwo i to oddają wygrane spotkania. Chociaż uważam, że mogliby wygrywać wyżej, grając wyłącznie najsilniejszym składem. Widać jednak nie zależy im na tym aż tak bardzo, więc rotują i dają pograć szerokiej kadrze. Ogrywają następców swoich weteranów i tworzą kolejne pokolenie futbolistów. Są wzorem do naśladowania jak powinna wyglądać drużyna futbolu amerykańskiego.

Kto wicemistrzem po fazie zasadniczej: Sądzę, że Primacol Lowlanders Białystok. Ekipa z Podlasia w niedzielę gra z Warsaw Eagles i powinna sobie poradzić. Tuż za nimi widzę Seahawks Gdynia, którzy są zupełnie innym zespołem od tego, który rozpoczynał rozgrywki. Nowy rozgrywający wprowadził w ekipie Jastrzębi nową jakość. Natomiast bardzo ciekawi mnie starcie już w pierwszej fazie playoff, gdzie zapewne po raz drugi w sezonie zmierzą się Eagles z Tychami Falcons. Ostatnie spotkania Orłów pokazały, że mimo dobrego składu i kadrowiczów,  przeciwko mocnym rywalom coś się w ich grze zacina i mnie nie przekonują. Natomiast Falcons są na fali wznoszącej, pokonali Lowlanders, powalczyli z Panthers i mają zdrowego rozgrywającego. Mam wrażenie, że tym razem zespół ze Śląska zrobi wszystko, by scenariusz wygranej ekipy z Warszawy się nie powtórzył i to beniaminek będzie w tym meczu moim faworytem.

Największe pozytywne zaskoczenie: Przede wszystkim wspomniana zmiana o liczbie obcokrajowców. Sprawiła ona, że wielu nowych zawodników m.in. na pozycjach biegaczy, takich jak Jan Domagała (z numerem 2 na poniższym zdjęciu), Bartosz Chojecki czy Adam Skakowski dostało swój mój czas na boisku, kiedyś zarezerwowany w dużej części dla importów. Pamiętam jak wiele klubów bało się tej zmiany. A teraz pewnie nie żałuje nikt, ewentualnie może tylko Husaria. Niewykluczone, że przez taką korektę w regulaminie poziom ligi delikatnie spadł i – wyłączając Panthers – się wyrównał. Ale jeśli myślimy o przyszłości dyscypliny, to taki system był konieczny. Dodatkowo każda drużyna ma profesjonalnego szkoleniowca, nie ma tzw. grających trenerów i uważam, że to jest bardzo dobry krok dla Topligi. 

Kartka z kalendarza

Panthers Wrocław – Warsaw Eagles 16:17 z dnia 18 maja 2014 roku

Pierwsza porażka Panthers Wrocław we Wrocławiu to bez wątpienia wydarzenie, na które trzeba zwrócić uwagę. Zespół, który miał zdominować ligę od pierwszego meczu, przegrał drugie spotkanie w sezonie – wcześniej uległ na wyjeździe Seahawks Gdynia 22:30. Starcie odbywało się jednak w specyficznych, błotnistych warunkach. Przez co gra podaniowa była bardzo utrudniona.

Pierwsze przyłożenie w meczu, po nieudanym odkopnięciu Kamila Ruty z Panthers, zdobył Konrad Paszkiewicz i wyprowadził Eagles na prowadzenie do przerwy 7:3 – wcześniej udany 33-jardowy field goal wykonał Dawid Pańczyszyn. W drugiej odsłonie gospodarze odskoczyli od przyjezdnych dzięki świetnej serii ofensywnej, zakończonej sześcioma oczkami biegacza Jamala Schultersa. Kolejne dwie akcje punktowe należały do ekipy ze stolicy, a konkretnie Clarence’a Andersona (przyłożenie) i Jamiego Boyle'a (field goal) i – mimo zameldowania się w polu punktowym gości Tomasza Dziedzica – wystarczyło to Orłom do wygranej 17:16.

Popełniliśmy dwa duże błędy w zespołach specjalnych. Jeden kosztował nas przyłożenie. Dodatkowo dwa razy gubiliśmy piłkę w ataku. Po dzisiejszej porażce będzie bardzo ciężko zająć pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym. Oczywiście nie tracimy nadziei – przedstawiał wtedy po meczu członek zarządu Panthers Seweryn Plotan.  Jak czas pokazał, wrocławianie nie tylko wygrali pozostałe starcia i fazę zasadniczą (dzięki lepszym „małym punktom”),  ale również znaleźli się w Superfinale w Gdyni, gdzie jednak ulegli 32:41 Seahawks Gdynia. Od tej pory Eagles wszystkie rywalizacje z wrocławianami przegrywali.

Ciekawostką jest fakt, że Anderson (znakomity również w meczu z Panthers), dzięki grze w warszawskich Eagles, przebił się do amerykańskich mediów i wystąpił w bardzo popularnym programie ESPN – SportsCenter.

 

Karol Potaś