Z ostatniej chwili:

CENTRUM MECZOWE 7 maj, 2016 13:00

Kings
Kraków
26
3 I 16
9 II 10
0 III 8
14 IV 16
- OT -
50
Falcons
Tychy
rozwiń ͮ
 

Wysokie loty Sokołów

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 7 maj 2016 | Komentarze: 0

W meczu rozpoczynającym 4. kolejkę PLFA I Kraków Kings ulegli na własnym terenie Tychy Falcons 26:50. 

Do sobotniego starcia Kings przystępowali z nożem na gardle. Po dwóch niespodziewanych wyjazdowych porażkach z Gliwice Lions i AZS Silesia Rebels krakowianie znaleźli się na miejscu barażowym, będąc jednym z największych negatywnych zaskoczeń PLFA I. Goście odwiedzili Kraków w zupełnie odmiennych nastrojach. Mając za sobą komplet wysokich wygranych, mogli pozwolić sobie na komfort spokojnych przygotowań do starcia z aktualnym mistrzem pierwszej ligi. 

W trzecim meczu z rzędu zdobywamy ponad 50 punktów, a do tego realizujemy wszystkie założenia taktyczne. Dzisiaj z łatwością przemieszczaliśmy się po boisku i pokonywaliśmy jardy przeciwko defensywie, która ma opinię jednej z najtwardszych w PLFA I.
Michał Kołek, koordynator ofensywy Tychy Falcons

Mecz rozpoczęli wykopem gospodarze. Po sprytnym kopnięciu po ziemi piłka odbiła się jednak bardzo szczęśliwie dla gości, którzy po akcji powrotnej liniowego defensywnego Krzysztofa Richtera rozpoczęli swoją pierwszą serię w ataku głęboko na połowie Kings. Na przyłożenie nie trzeba było długo czekać. 15-jardowe podanie Keitha Raya na przyłożenie zamienił LaParish Lewis. Królowie odpowiedzieli długą serią i urozmaiconymi zagraniami w ataku. Rozpoczęli mecz w ofensywie aż czterema akcjami podaniowymi, czym zaskoczyli tyskich obrońców. Nie udało im się jednak postawić kropki nad i, a ciąg ofensywny zakończył celnym kopnięciem z pola Marcin Masłoń. 

Kiedy wydawało się, że możemy być świadkami wyrównanego widowiska znowu dała znać o sobie wszechstronna ofensywa tyskich Sokołów. Piłki po różnorodnych podaniach łapali Grzegorz Dominik, Paweł Szepiszczak, a także LaParish Lewis. Dwa przyłożenia po przepięknych akcjach biegowych zdobył niezastąpiony Keith „Keke” Ray. Mecz był bliski rozstrzygnięcia kiedy piłkę po podaniu Filipa Mościckiego przechwycił Kacper Kurcius. Królowie nie zamierzali jednak składać broni. Sokoły zaczynały serię ofensywną bardzo blisko własnego pola punktowego, co skrzętnie wykorzystali gospodarze. Jacka Wróblewskiego powalił Szymon Sroka, dając tym samym Królom dwa punkty za safety. Falcons odpowiedzieli szybkim zatrzymaniem ofensywy przeciwnika, a następnie przyłożeniem w wykonaniu LaParisha Lewisa. Prawdziwą ozdobą pierwszej części meczu był bieg po dwupunktowe podwyższenie w wykonaniu Raya. Zawodnik ten w drodze do pola punktowego rywali przeskoczył kilku rywali. Pomimo sporej przewagi gości, Kings walczyli i jeszcze przed gwizdkiem kończącym drugą kwartę zdołali zaliczyć touchdown, który zmniejszył rezultat do stanu 26:12 dla Falcons i dał krakowianom nadzieję na doścignięcie rywala po przerwie. 

Po zmianie stron Kings zaprezentowali kolejną długą, ciekawą serię ofensywną. Wielokrotnie ustawiali się w formacjach z czterema, a nawet pięcioma skrzydłowymi, co dawało Filipowi Mościckiemu wiele okazji do skutecznych podań. Atak gospodarzy został jednak zastopowany w czerwonej strefie, po zbyt krótkim biegu w czwartej próbie. Falcons odpowiedzieli przyłożeniami Lewisa i Raya, po których ich prowadzenie wzrosło do trzydziestu punktów. Kwestia komu przypadnie zwycięstwo została praktycznie rozstrzygnięta, ale reprezentanci Krakowa nie zamierzali biernie wyczekiwać ostatniego gwizdka. Udało im się jeszcze dwukrotnie zdobyć punkty. Brylował Filip Mościcki, który jeden touchdown uzyskał po biegu, a kolejny zdobył skutecznie podając do Szymona Wesołowskiego. Wynik na 50:26 ustalił Łukasz Pawęzka łapiąc precyzyjne podanie Raya. 

- Jestem bardzo zadowolony z postawy naszej formacji ataku. W trzecim meczu z rzędu zdobywamy ponad 50 punktów, a do tego realizujemy wszystkie założenia taktyczne. Dzisiaj z łatwością przemieszczaliśmy się po boisku i pokonywaliśmy jardy przeciwko defensywie, która ma opinię jednej z najtwardszych w PLFA I. Amerykańscy zawodnicy w naszym składzie rozagrali dzisiaj świetne zawody. Nie zamierzamy zwalniać tempa i z niecierpliwością oczekujemy na mecz z Rebels - skomentował Michał Kołek, koordynator ataku Tychy Falcons. 

- Nie udało się dzisiaj zwyciężyć. Zaważyły pojedyncze błędy, sporo przestrzelonych powaleń przeciwnika, które przełożyły się na zdecydowanie zbyt dużą liczbę straconych punktów. Pomimo porażki dalej myślimy o mistrzostwie. Cel jest jeden - jeśli drużyna nie wychodzi zawsze na boisko celując w zwycięstwo, to coś jest nie tak. Zamierzamy dalej robić swoje, grać swoje i zrobimy wszystko by wygrać pozostałe cztery mecze w rundzie zasadniczej - powiedział Szymon Sroka, defensywny liniowy Kraków Kings. 

Najlepszym graczem meczu był rozgrywający Sokołów Keith Ray, który miał udział w sumie aż sześciu przyłożeniach - trzech po akcjach biegowych i trzech po precyzyjnych podaniach. Świetnie prezentował się korpus tyskich skrzydłowych z LaParishem Lewisem na czele. W defensywie wyróżnić należy liniowego Michała Burego, grającego w drugiej linii Krzysztofa Porchowskiego, a także Kacpra Kosiorowskiego. 

W ekipie pokonanych świetne zawody rozegrał Filip Mościcki. Podania rozgrywającego często łapał Dariusz Nizioł, a w grze dołem koniem pociągowym był Michał Dybowicz. W obronie wyróżnili się zdobywca safety Szymon Sroka, a także Filip Świechowicz. 

Już za tydzień, 15 maja Falcons podejmą na własnym terenie AZS Silesia Rebels. Królowie na kolejny mecz muszą poczekać do 22 maja, gdy pojadą do Lublina.

Kraków Kings - Tychy Falcons  26:50 (3:16, 9:10, 0:8, 14:16) 

I kwarta
0:6 przyłożenie LaParisha Lewisa po 15-jardowej akcji po podaniu Keitha Raya  
3:6 26-jardowe kopnięcie z pola Marcina Masłonia
3:12 przyłożenie Keitha Raya po 10-jardowa akcji biegowej 

II kwarta
3:18 przyłożenie Keitha Raya po 22-jardowej akcji biegowej
5:18 dwa punkty dla obrony (safety) po powaleniu przez Szymona Srokę Jacka Wróblewskiego z piłką w polu punktowym Kings
5:26 przyłożenie LaParisha Lewisa po 22-jardowej akcji po podaniu Keitha Raya (podwyższenie za dwa punkty Keith Ray)
12:26 przyłożenie Filipa Mościckiego po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń) 

III kwarta
12:34 przyłożenie LaParisha Lewisa po 25-jardowej akcji po podaniu Keitha Raya (podwyższenie za dwa punkty Mateusz Błazik) 

IV kwarta
12:42 przyłożenie Keitha Raya po 13-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Mateusz Błazik)
19:42 przyłożenie Filipa Mościckiego po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden Marcin Masłoń)
19:50 przyłożenie Łukasza Pawęzki po 33-jardowej akcji po podaniu Keitha Raya (podwyższenie za dwa punkty Daniel Kulawiak)
26:50 przyłożenie Szymona Wesołowskiego po 16-jardowej akcji po podaniu Filipa Mościckiego (podwyższenie za jeden punkt Marcin Masłoń) 

Mecz obejrzało 600 widzów. 

MVP meczu: Keith „Keke” Ray (rozgrywający Tychy Falcons)

 

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
40% do 60% (86 głosów)

TABELA

Grupa Północna

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Outlaws 8 7/1 235 14
2. Dukes 8 7/1 202 14
3. Wilki 8 4/4 47 8
4. Seahawks S. 8 2/6 -99 4
5. Cougars 8 0/8 -385 0

Grupa Południowa

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Falcons 8 8/0 357 16
2. Lions 8 5/3 -23 10
3. Rebels 8 4/4 -2 8
4. Kings 8 3/5 -50 6
5. Tytani 8 0/8 -282 0

Sonda

Która drużyna zajmie ostatnie miejsce premiowane awansem do play-offs?