CENTRUM MECZOWE 12 czerwca, 2015 20:00

Lowlanders
Białystok
47
21 I 0
13 II 0
6 III 8
7 IV 0
- OT -
8
Sharks
Warszawa
rozwiń ͮ
 

Piątkowe światła stadionów

Autor: Marcin Fijałkowski Opublikowano dnia: 10 czerwca 2015 | Komentarze: 0

W piątek o godzinie 20:00, na boisku bocznym przy Stadionie Miejskim w Białymstoku, zostanie rozegrany mecz dziesiątej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Primacol Lowlanders Białystok podejmą Warsaw Sharks.

Gospodarz: Primacol Lowlanders Białystok (6-3)
Gość: Warsaw Sharks (1-7)
Data i godzina: 12 czerwca, 20:00
Stadion: boisko boczne przy Stadionie Miejskim, ul. Słoneczna, Białystok
Liga: Topliga
Bilety: 10 złotych

Ostatni mecz w sezonie zasadniczym białostockiej ekipy rozegrany zostanie w wyjątkowej oprawie. To pierwszy raz w historii PLFA, kiedy drużyny zmierzą się w piątkowy wieczór, nawiązując tym samym do wielkiej tradycji Stanów Zjednoczonych. W kraju futbolu zwyczajem jest, że starcia ligi licealnej odbywają się przed samym weekendem. Trend ten uchwycili między innymi twórcy znanego amerykańskiego serialu o tym sporcie nadając mu tytuł „Friday Night Lights” (w Polsce funkcjonuje jako „Światła stadionów”). W tej niezwykłej formule po raz pierwszy w Polsce zmierzą się Lowlanders i Sharks.

amto spotkanie trzymało w napięciu. Było w nim chyba wszystko, co kochają kibice (długie biegi i powroty na przyłożenie po przechwycie, kickoff returny, zablokowane punty i wiele powaleń rozgrywających). Pokazaliśmy kawał dobrego futbolu i to, że Rekiny mają zęby, mimo że skazywano nas na pożarcie.
Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, prezes Sharks

Warszawianom nie wiedzie się najlepiej w tym sezonie – z bilansem 1-7 zajmują przedostatnie miejsce w tabeli. Mimo niepowodzeń i tak zbierają lepsze „recenzje” niż w poprzednich latach i co więcej – w obecnej edycji doczekali się swojego pierwszego triumfu w historii. Jednak rozwój zespołu jest wciąż zbyt powolny i nie nadąża za galopującą Topligą, której tempo wyznaczają bezwzględni liderzy w postaci nieomylnych Panthers Wrocław (9-0) oraz próbujących nawiązać z nimi walkę Seahawks Gdynia (7-2). Do wyznaczania poziomu tegorocznej edycji stawili się niespodziewanie również ambitni białostoczanie. Lowlanders trzymają trzecią lokatę z dorobkiem 6-3. Waleczny beniaminek wyprzedził w tabeli nawet dwukrotnych mistrzów Polski – Warsaw Eagles. W bezpośrednim meczu z Orłami bliski był sensacji ostatecznie ulegając warszawianom tylko 14:28. Zaś w starciu z Seahawks omal nie zwyciężył (32:35).

Ich najbliżsi rywale - Sharks, mimo słabych wyników, pokazali w tym roku, że potrafią wspiąć się na wyżyny swoich możliwości i nawiązać walkę z innymi ekipami. Dobra postawa w drugiej połowie meczu z Panthers (najwięcej zdobytych punktów przeciw wrocławianom w tym sezonie spośród składów Topligi!) i przede wszystkim ostra wymiana przyłożeń w poprzednim pojedynku z Lowlanders w Warszawie. Rekiny podjęły białostoczan bardzo gościnnie. Kilkukrotnie sprezentowały rywalom wymarzone położenie do zdobywania punktów za sprawą koszmarnych błędów przy podstawowych elementach futbolu takich jak snap czy punt. Te potknięcia usiłowali nadrobić liderzy, w tym niezmordowany biegacz Antonio Roane, rozgrywający Karol Żak czy skrzydłowy Tomasz Ochnio wspierani przez Alexa Bartletta, występującego w obu formacjach. Piękną akcją popisał się Mateusz Bednarczuk po przechwycie. To wszystko jednak było za mało, żeby dogonić przeciwników. Ci, prowadzeni przez rozgrywającego Jabari Harrisa i running backa Alexandra Allena byli znacznie skuteczniejsi. Mimo przewagi uzyskanej przez Lowlanders na początku bitwy pojedynek był wyrównany i ciekawy. Jeśli Sharks ustrzegliby się trzech poważnych wpadek o triumfie mogłaby zadecydować końcówka, a tak Lowlanders spokojnie zwiększali prowadzenie ostatecznie zwyciężając 46:33. - Tamto spotkanie trzymało w napięciu. Było w nim chyba wszystko, co kochają kibice (długie biegi i powroty na przyłożenie po przechwycie, kickoff returny, zablokowane punty i wiele powaleń rozgrywających). Pokazaliśmy kawał dobrego futbolu i to, że Rekiny mają zęby, mimo że skazywano nas na pożarcie. Lowlanders obnażyli nasze problemy w formacjach specjalnych, ale wyciągnęliśmy wnioski i poprawę można było zauważyć w niedawnym meczu ze Steelers­ – przyznał Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, prezes Sharks.

Warszawianie wspomniane spotkanie z Hutnikami przegrali 12:27 i spadli na siódme miejsce w tabeli: - Na to złożyło się wiele czynników. W tym sezonie mamy istną plagę kontuzji a na domiar złego już na początku konfrontacji straciliśmy dwóch ofensywnych liniowych, co przełożyło się na znacznie mniejsze zdobycze jardowe. Do tego masa błędów w obronie i ataku nie mogła przynieść zwycięstwa. Wiele trzeba poprawić, ale to trudne zadanie, bo zostały nam już tylko dwa mecze. Spadek na siódmą lokatę nic nie zmienia, ponieważ pozostaje jeszcze rewanż z Hutnikami 20 czerwca i możemy spokojnie zakończyć ten sezon oczko wyżej. To już zależy od postawy w najbliższym starciu oraz w drugim pojedynku ze Steelers – skwitował prezes warszawskiego klubu. Teraz czeka ich starcie z Lowlanders.

Białostoczanie są rewelacją tegorocznych rozgrywek i ten sezon mogą z pewnością zaliczyć do bardzo udanych. Przebojem wdarli się do Topligi i szturmem wzięli trzecie miejsce w tabeli. Niedawno pokonali Kozły Poznań. - Cieszymy się z wygranej, chociaż na początku było trochę nerwowo. Na szczęście później udało nam się uzyskać kontrolę nad przebiegiem gry. Starcie było bardzo emocjonujące dla obu drużyn, ale to my jednak zachowaliśmy więcej zimnej krwi i byliśmy konsekwentni we wszystkich formacjach – wyjaśnił Michał Maksimowicz, wiceprezes Lowlanders. On i jego ekipa mają się, z czego cieszyć: - Nasz plan minimum został wykonany. Znajdujemy się w najlepszej czwórce. Teraz walczymy o umocnienie się na trzecim miejscu, które sprawi, że powalczymy w półfinale z Seahawks. Chcemy rewanżu za spotkanie w sezonie regularnym, gdzie zabrakło naprawdę niewiele żeby wygrać. Zanim jednak do tego dojdzie czeka ich jeszcze rewanż z Sharks. - To solidna drużyna, która nigdy nie odpuszcza, ale tym razem podejdziemy do starcia bardziej skoncentrowani. Chcemy uniknąć tej nerwowości, która pojawiła się przy poprzedniej bitwie. Poza tym będziemy mieli również 12. zawodnika w postaci naszych kibiców – oznajmił Maksimowicz.

Z pewnością faworytem będą gospodarze, ale i goście chcą powalczyć: - Celem numer jeden dla obrony to zatrzymanie ich rozgrywającego Harrisa oraz konsekwencja w ataku bez błędów i kar. Jedziemy do Białegostoku pokazać po raz kolejny, że mimo siódmego miejsca potrafimy być groźni dla rywali potencjalnie lepszych od nas – podsumował Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz. Na jego ekipę będzie czekał zdeterminowany beniaminek o wyrobionej już renomie: - Podchodzimy do tego spotkania tak jak do każdego meczu. Nie będzie żadnej taryfy ulgowej i liczy się tylko zwycięstwo – wyznał Maksimowicz.

Poza walką na boisku organizatorzy przewidzieli wiele atrakcji:
- występ zespołu muzycznego „Polska B”, który w swoim teledysku gościł futbolistów Lowlanders,
- pokaz taneczny: ZagaZa - dancehall, Lu-kru - breakdance,
- konkursy w przerwie meczu z atrakcyjnymi nagrodami,
- strefę gastronomiczną,
- stanowisko grupy Ulvborg Hird, która zajmuje się rekonstrukcją historyczną odtwarzającą armię najemników skandynawskich,
- stoisko grupy Air Soft Gun (ASG),
- występ Miejskiej Orkiestry Dętej,
- profesjonalny komentarz Dawida Białego.

Marcin Fijałkowski
m.fijalkowski@pzfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
67% do 33% (64 głosów)

TABELA

Topliga

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Panthers 10 10/0 390 20
2. Seahawks 10 8/2 109 16
3. Lowlanders 10 7/3 111 14
4. Eagles 10 6/4 70 12
5. Husaria 10 4/6 -49 8
6. Steelers 10 3/7 -188 6
7. Sharks 10 1/9 -208 2
8. Kozły 10 1/9 -235 2

Sonda

Komu będziesz kibicował w rozgrywkach PLFA J-8?